Nawigacja

Wróć do archiwum No. fphd
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 1
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 2
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 3
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 4
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 5
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 6
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 7
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 8
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 9
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 10
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 11
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 12
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 13
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 14
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 15
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 16
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 17
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 18
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 19
Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -... - Slide 20

Projekt z 10/26/2025 - W końcu zrobiliśmy to -...

10.26.2025

W końcu zrobiliśmy to - nasz pierwszy dłuższy roadtrip autem i długo wyczekiwany urlop 🖤

Przez 6 dni przemierzyliśmy z Sebastianem, moim narzeczonym ok 3000 kilometrów z Polski przez Czechy, Austrię, Alpy, północne Włochy, Słowenię i z powrotem do domu. To był spontaniczny pomysł: mamy nasze ukochane auto (Hyundai Elantra), więc czemu by w końcu nie pojechać tam, gdzie nas oczy poniosą? Sebastian prowadził przez całą trasę, a ja byłam dzielną passenger princess i oczywiście bardziej się męczyłam jazdą niż on. Za to robiłam kanapki w drodze co było świetnym pomysłem, bo nie marnowaliśmy czasu na postoje w krajach, gdzie chcieliśmy tylko przejechać. Najpiękniejsze miejsce? Ciężko wybrać, dla mnie chyba Heiligenblut, mała miejscowość w Austrii, w której mieliśmy cudowny nocleg nad szumiącą rzeką z kosmicznym widokiem na góry. Najbardziej epicki moment? Jazda przez alpejską trasę widokową Großglockner Hochalpenstraße, na której nie poszczęściło nam się z pogodą. Od początku wjechaliśmy w chmurę, widoczność była zerowa, padał deszcz, temperatura spadła do 4°C, serpentyny nie miały końca, a my byliśmy już po 7 godzinach jazdy zmęczeni (i głodni) i zastanawialiśmy się czy zdążymy wyjechać zanim zamkną bramki na noc, o których się dowiedzieliśmy dopiero podczas wjazdu na trasę widokową 😅 Ale gdy chmury się rozstąpiły choć na chwilkę i ukazywały się monumentalne góry, to mogliśmy przekonać się, jak niesamowita jest ta trasa. Następnego dnia już byliśmy we włoskim Udine, Cividale del Friuli, niedaleko Triest kąpałam sie w Morzu Śródziemnym o czym marzyłam. Najfajniejszy nocleg mieliśmy w Villa Rose pod Cividale, prowadzony przez mega gościnne małżeństwo Austriaczki i Niemca, którzy przeprowadzili się na włoską wsi. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Słowenię i punkt widokowy na rzekę Soča, która naprawdę jest tak turkusowa jak na zdjęciach, to nie filtr. Potem przez Austrię (gdzie nagle nam zamknęli autostradę i uratowali nas lokalsi), nocleg w Wiedniu i z powrotem Czechy i Polska.

Instagram · Karuzela
Zoomed image
Uszczypnij lub kliknij, aby przybliżyć · Przeciągnij, aby przesuwać · Esc, aby zamknąć